sobota, 4 lutego 2012

Hieros Gamos - Prolog (Nowy Świat)

Zaczyna się projekcja filmu przedstawiającego obraz kręcącej się w ciszy, widzianej z kosmosu Ziemi (obraz zrobiony przez sondę Galileo). Frontowa ściana przedstawia bezkres pól i rozdroże po środku dekoracji.
Po około minucie trwania filmu, wchodzi Aquarius (dyskretne światło). Przygląda się przez chwilę kręcącej się Ziemi, w milczeniu. Gdy zaczyna mówić, film zatrzymuje się (stop – klatka).

Niebieska Perła, Etenoha, Gaja – nasza matczyzna, nasz wspólny dom. –

W czerwcu 1992 roku, roku uroczystych obchodów pięćsetlecia odkrycia Nowego Świata przez Krzysztofa Kolumba, w światowej stolicy karnawału Rio de Janeiro odbywał się pierwszy Szczyt Ziemi. Było to – do tamtej pory – największe w dziejach zebranie szefów państw, naukowców i myślicieli poświęcone palącym problemom skażenia naszego środowiska.

W kilka miesięcy później, obecni podczas Szczytu ludzie nauki wystosowali dokument zatytułowany: „Ostrzeżenie naukowców całego świata dla ludzkości”. Dokument podpisało ponad tysiąc sześćset uczonych różnych dyscyplin, z siedemdziesięciu jeden krajów, wśród których znalazła się ponad połowa wszystkich żyjących laureatów nagrody Nobla. W historii Ziemi było to bez wątpienia najbardziej alarmujące orędzie emanujące ze strony tak szacownego gremium.
 Zaczynało się tymi oto słowy:

„Ludzkość i środowisko wchodzą ze sobą w kolizję. Działania ludzkie powodują straszliwe, często nieodwracalne zniszczenia środowiska i naszych podstawowych zasobów. Jeżeli działania te nie zostaną powstrzymane, zmienią świat do tego stopnia, że dalsze życie takie, jakim je znamy –  nie będzie już możliwe.”

 Tu następowała lista sytuacji kryzysowych, którą wieńczyła taka oto konkluzja:

„Pozostaje nam dziesięć, co najwyżej kilka dziesiątek lat zanim bezpowrotnie utracimy szansę powstrzymania obecnych zagrożeń. My, niżej podpisani, dziekani międzynarodowej wspólnoty naukowej pragniemy ostrzec ludzkość przed nadchodzącymi wydarzeniami. Jeżeli chcemy uniknąć katastrofy, jeżeli chcemy, by nasz wspólny dom został ocalony, niezbędna jest fundamentalna przemiana naszego sposobu traktowaniu Ziemi oraz wszelkiego życia.”

Słowa: zagłada nie użyto – lecz taki był sens komunikatu. Śmierć lasów, globalne ocieplenie, dziura w ozonie, śmierć oceanów, zagłada gatunków – to tylko niektóre z dziejących się scenariuszy. Wystarczy, by dopełnił się jeden z nich, a życie na Ziemi wygaśnie. Obecnie finalizują się one wszystkie jednocześnie – Ziemia umiera na naszych oczach.

Nigdy dotąd zagrożenie nie było tak wielkie. Paradoksalnie, nigdy dotąd też perspektywa transformacji – tak fascynująca! Kryzys może być bowiem zwiastunem wyzdrowienia, a globalny kryzys – zapowiedzią nie mniej globalnej transformacji.

Coś cudownego, coś zupełnie niebywałego może się wydarzyć na naszej planecie. Ludzkość wydaje się być w przededniu fenomenalnego skoku ewolucyjnego, skoku porównywalnego jedynie z pojawieniem się samego życia na Ziemi. Niektórzy naukowcy nie wahają się mówić o skoku kwantowym w ewolucji naszego gatunku. Po raz pierwszy bowiem w dziejach znanego nam świata ewolucja staje się  procesem świadomym, materiał ewolucyjny staje się świadomy procesu ewolucyjnego – człowiek może w sposób intencjonalny wpływać na proces ewolucji i współtworzyć swoją przyszłość.

Czym mogłoby być życie na Ziemi i kim – przyszła ludzkość? Jest to tak trudne do pojęcia, jak trudne byłoby wyobrażenie sobie cudu życia z perspektywy materii nieożywionej, lub też opisanie trójwymiarowej przestrzeni językiem świata dwuwymiarowego – brak nam odpowiednich pojęć, język nie jest dość pojemny. Nasze najśmielsze wizje mogą być jedynie bladą prefiguracją czekającego nas splendoru.

Wyobraźmy sobie jednak największą przemianę kulturową, religijną, naukową, jaką znał świat – możliwość życia w harmonii z przyrodą, ludźmi, królestwem zwierząt, boską inteligencją; wyobraźmy sobie nastanie kultury w pełni wyrażającej pierwiastek kobiecy – społeczeństwo dojrzałe, żyjące w synergii, bez wojen, wojska, policji, więzień, chorób, żyjące w poczuciu jedności i świętości wszelkiego istnienia; wyobraźmy sobie cywilizację, w której płonie Święty Ogień równowagi między pierwiastkiem żeńskim i męskim, między sercem a umysłem, światłem i ciemnościami, duchem a materią, między elementem racjonalnym a irracjonalnym, gdzie wszystko jest dozwolone i jednocześnie wszystko szanowane i respektowane…
Zbyt piękne, by było prawdziwe? – Wierzę, że wszystko jest możliwe. A to, co wczoraj było jeszcze niedosiężnym marzeniem czy cudem, dzisiaj – cieszy już nasze oko.

Jak nigdy dotąd – ludzkość stanęła na rozdrożu.  Z jednej strony – perspektywa zagłady, z drugiej – niewyobrażalnego skoku ewolucyjnego, z jednej najbardziej peRFIDnego faszyzmu, z drugiej – prawdziwej wolności, z jednej – śmierci, z drugiej – narodzin. – –

Czasu pozostało niewiele. Czy uda nam się dokonać metamorfozy? Czy – jak kiedyś Kolumb i jego załoga, tak dziś Ziemia i jej ludzkość zdołają dopłynąć do brzegów Nowego Świata?
– Żeby to się stało, serce musi bez reszty stać się dźwignią wszystkich naszych myśli, słów i działań.
……………………….

Kochajmy drogę do bohaterstwa. Miłość tego, co wyższe – otwiera Bramę.

 Tekst i nuty Hieros Gamos są chronione międzynarodowymi prawami autorskimi Copyright.

wtorek, 5 lipca 2011

Rozwiązania Lokalne na Globalny Bałagan

To świetny dokument Coline Serreau (zawdzięczamy jej "Zieloną Piękność"), pozwalający mieć nadzieję, że rozwiązania istnieją. Wydawało się, że dotąd Polski i Polaków zatruwanie poprzez GMO bezpośrednio nie dotyczyło. Teraz jednak, po usunięciu z prawa polskiego zakazu przywozu z zagranicy zmodyfikowanego genetycznie ziarna przeznaczonego do siewu, rzeczy mają się inaczej: GMO wkroczyło oficjalnie do Polski!


środa, 29 czerwca 2011

Pożegnanie


Pamięci Rodziców poświęcam

                                                 Pożegnanie
                                      Z cyklu: “Per Ars ad Astra”
Chłopak na schwał, ukończył szkoły i – nieuchronny dzień rozstania nastał,
za oknem zgiełk, każdy gdzieś goni – siebie szuka w umysłu chwastach...
A w domu, tu – czas magiczny i zwolniony – chwile jak łodzie we mgle płyną,
(lecz jest tu także inny czas: obrazu puste, czarne ramy – obcy i nie nasz...)

Ojciec mój płakać się nigdy nie nauczył – w zegary swym milczeniem wrasta,
na oczach grube, szklane tamy – uczuć wstrzymują napór wód źródlanych
i w piersiach, słychać, groźny tłucze się banita – swym zardzewiałym kluczem zgrzyta...
Za nieświadomego bólu murem, przykładny żywot wiódł świeckiego mnicha;
– Jak sobą być? Jak siebie począć? – biegnie po murze rysa-rozpacz cicha.
Nim na świat otwarł swe niewinne oczy – wmówiono mu, iż grzeszny i niemiły Bogu,
we włosiennicę swoje życie wtłoczył i w końcu zmarł na serca powódź...

Wstała raniutko, dom rozkrzątała i wszechświat wypełnił zapach pieczonego ciasta,
miłością jej pulsuje tu każdy kąt a każdy atom – to bukiet świąt!
Jeszcze kanapki niestrudzenie owija na drogę troską swą...
Ach, błogosławieństwo! Ach, piękno jej spracowanych rąk...
Uśmiecha się, lecz wiem – dnia tego wszystkie spędzone razem dni żegnała,
orszaki wspomnień opuszczały ją i krocząc za nimi – zamierała.
I – jestem pewien – istnienia luster nawet nie podejrzewała: na mnie patrzała.
Moja matka...

Otwarte drzwi, w drzwiach wielkiej ciszy: są – niczym złożone do modlitwy dłonie,
– To, do widzenia. Pamiętaj! Pisz!... – Palą się we mnie jak wieczny płomień.

Dystanse niebios niezmierzone przecina spadająca gwiazda –
biegną rodzice szczerym polem w swojego krzyku puste gniazda.                                                


Paryż, styczeń 1999

Wiersz „Pożegnanie” jest chroniony międzynarodowymi prawami autorskimi Copyright.

wtorek, 28 czerwca 2011

Hieros Gamos - fragment 2

Widzę merkantylny dryl,
           metodyczny przemiał życia w towar,
           człowieka – w przedmiot jednorazowego użytku,
           klejnot rodzaju ludzkiego – w kontrolowany elektronicznie żywiec!

I wśród rosnącego komfortu, nagonek reklam, opium zadowolenia,
humanitarnych przemówień, frenetycznej konsumpcji, uczt otępienia,
potężnieje cień, zaciskają macki, dopełnia Wielka Manipulacja,
realizuje drobiazgowo zaplanowany upadek człowieka!!!

Widziałem noc! – i każda jest brzemienna pewnością świtu,
rychłe już przebudzenie! – najciemniej tuż przed zorzy wstaniem,
gwiazdę zaranną widać! – drżą kielichy serc, uroczystym wezbrane czuwaniem,
splendor Słońca blask! – nie ma nic piękniejszego nad wschód:
narodzin cud! – pełnią świadomości kosmicznej żyjącego bytu!

Paris, circa 1997


 Tekst Hieros Gamos jest chroniony międzynarodowymi prawami autorskimi Copyright.

Medianestezja - Hieros Gamos fragment 1

Gdy naród jest nękany przez prześladowania, sytuacja jest jednoznaczna: z jednej strony są ci, którzy uciskają, z drugiej – gnębieni. Tyran jest zlokalizowany pojęciowo i geograficznie i każdy wie, czego się trzymać. Co jednak się dzieje, gdy zaborca staje się niewidoczny, jest zarazem wszędzie i nigdzie i – jak stwardnienie rozsiane – paraliżuje od wewnątrz ośrodki nerwowe narodu i cywilizacji?...
Współcześni tyrani są równie dyskretni i szarzy, co mury, których są strażnikami. W cieniu, z dala od zgiełku – trzymają cierpliwie nitki władzy… A niemądre kukiełki prawią napuszenie o wolności – wolności wyboru programu telewizyjnego, towaru na półkach, wolności bycia konsumentem…
Katorżnik głośno peroruje o suwerenności a medianestezja świadomości powoduje, iż w ogóle nie czuje okropnych ran zadawanych przez wżerającą się, zardzewiałą obręcz!

Można oczywiście odnieść budujące wrażenie, iż niewolnictwo ma dziś tendencje do wycofywania się z areny świata. Jednak wolny od przesądów umysł bez trudu zauważy, iż haniebna plaga – ze swego prymitywnego i ostentacyjnego stadium niewoli i wyzysku ciała – przeistoczyła się w formę daleko bardziej wyrafinowaną: totalitarną kontrolę umysłów i dusz! Dyskretni dyktatorzy zrozumieli bowiem, iż najlepszym sposobem eksploatacji mas jest prosty, acz makiaweliczny manewr nadzorowania strumienia informacji i przez to – kalibrowania ludzkiej myśli.

Na podawaną ludziom informację nałożyli więc filtr, redukując ją do strachu i trywialnego materializmu. Spreparowany w ten sposób monoteizm ekonomiczny rozpleniono w świadomości jako będący miarą wszelkiego człowieczeństwa paradygmat. Z kalectwa duchowego uczyniono najwyższą cnotę, wysoką kulturę – zaasfaltowano miernotą, a poddaństwo – przedstawia się jako coś nieodpartego i Mac-uniwersalnego! Proceder to nie nowy, lecz po raz pierwszy zakażenie objęło całą planetę! Całkowita anonimowość systemu pozwoliła mu bowiem rozwinąć się w rodzaj infiltrującej wszystkie dziedziny życia sieci i ekonomiczna okupacja stała się niepostrzeżenie wszechobowiązującą normą – Nowym Porządkiem Świata.
Dawniej – kępki trujących grzybów w pięknym lesie, dziś – gangrena jak potop. 

W rezultacie, treścią osiemdziesięciu procent programów telewizyjnych jest propaganda strachu: gwałty, bójki, tortury, napady z bronią w ręku, katastrofy, zbrodnie, wojny, wirusy, epidemie, tragiczne wypadki itd. Jak wykazują badania, młody telewidz mając szesnaście lat wgrał w siebie przeciętnie trzydzieści trzy tysiące zbrodni i dwieście tysięcy aktów przemocy. Mówię wgrał, gdyż pamiętamy absolutnie wszystko i mózg nieustannie wertuje zawartość tego prawdziwego banku danych. Z serwowanym obrazem idzie w parze entropia słownictwa i język trywialny, wulgarny, płytki.
Hinduska maksyma powiada: sarvam-annam – wszystko jest pożywieniem. Co się dzieje z miliardami ludźmi, którym za codzienne pożywienie służy podobna trucizna?... – Ich procesy czucia, myślenia ulegają degeneracji, ich dusza – obumiera i cywilizacja wchodzi nieuchronnie w stadium rozkładu.


Nieustannie reklamowana i promowana ekonomiczna niewola jest obecnie gorąco pożądanym ideałem, weszła w krew i obyczaje, przede wszystkim zaś, jest – “dobrowolna”! Myślenie przestało być aktem poznania czy refleksji – przybrało aspekt czysto utylitarny, mający wspierać wpojony światopogląd. Starannie zostały usunięte – lub też są pobłażliwie wykpiwane i wyszydzane przez całkowicie kontrolowane i kontrolujące media – wszelkie dowody i ślady szerszego pojmowania rzeczywistości, każda próba wyjścia poza błędny ciemnokrąg. Poddaństwo stało się tak naturalne, jak bicie serca i wszelka wzmianka o możliwym zdrowiu wstrząsa boleśnie posadami skorumpowanego bytu.


I biada lekarzowi, który ośmieli się na postawienie diagnozy. Wystarczy niewolnikowi napomknąć o Nieskończoności i jego podłym stanie a już – z uległej, konsumpcyjnej owieczki – przemienia się w nieobliczalną machinę zniszczenia. Los tych, którzy odważyli się potrząsnąć pogrążonymi we śnie nie zachęca do naśladownictwa.
Trudno wyleczyć chorego, który ze swej choroby uczynił ołtarz.

Dziś złote kajdany są symbolem wolności a rozanielony galernik pobrzękuje triumfalnie łańcuchami na agorach, ulicach i placach, wołając: – Muzyka sfer! Muzyka sfer!!!...
Nawet życie gotów oddać za tę swoją biżuterię.

Zatruta świadomość nie odróżnia zniewolenia od wolności.

Paryż, circa 1997

Tekst Hieros Gamos jest chroniony międzynarodowymi prawami autorskimi Copyright.

środa, 13 kwietnia 2011

Ostatnia Wieczerza

                                 dla mego przyjaciela A. Duszy
 
Czy pamiętasz?...
Jak siedzieliśmy wespół na gorących piaskach, u brzegów jeziora Tyberiady?
Zapadał zmierzch i słońce wypełniało nas wszystkich Jednością...
I jak swym przejmującym spojrzeniem objął nas i wzniósł,
wzniecając uczucie Kosmicznego Braterstwa.

Zaprawdę powiadam wam, nie minie lat dwa razy tysiąc a spotkamy się znowu.
A wówczas – jednym gestem zerwę grobową płytę snu zapomnienia z powiek ludzkości!
Człowiek jest Bogiem!

Tak mówił.
I wieczór kłonił się ciszy w ekstazie,
a serca nabrzmiałe wdzięcznością piastowały dar żarliwości.
…………………….

O bracia!
Przyjmijcie skarb z winnicy poety
a czysty granit słowa niech wam będzie stopniem do Wewnętrznej Świątyni.

Gotujcie kielichy, dzbany i czary,
z całego serca, ze wszystkich ramion plećcie kosz cudowny.
Nową pieśń śpiewam – dla Nowych!
Czas na gwiazdobranie!        

           „To, co Ja czynię, każdy z was czynić może a nawet więcej...”

Chrystus – ukrzyżowany, Ozyrys – poćwiartowany, Orfeusz – rozszarpany, Akhenaton – otruty.
I jeszcze Sokrates, Joanna d’Arc, Giordano Bruno i inni – heretycy swych czasów...

Wpierw Ich mordują, potem ołtarze Im wznoszą, kanonizują, adorują...
Dobrzy ludzie.

Ten sam Ogień płonął w Ich oczach i jedną prawdę głosili,
jak filary niebios z rozmachem stawiali swe proste słowa:
Miłość, Jedność, Braterstwo, „To, co Ja czynię...”

O heroiczni, o nieskazitelni Przyjaciele i Bracia!
O Dary Serca jaśniejące w ciemnościach!
Cześć Wam!
Po wieczność zachowany gest Waszej ręki, która daje.

Braterstwo!
Czyż na myśl o Nim serce nie wzbiera świętym drżeniem?
Czyż nie wypełnia je tęsknota za Upragnionym?
Czyż nie oczekuje ono radośnie Przeznaczonego?

O Ludwiku van! Dzięki Ci!
Dzięki za Nieskończoność objawioną w formie,
za Twoje szczodrobliwe, gorejące serce!
Ono wiedziało! Ono czuło!
Wspaniały i majestatyczny jest śpiew Ognia...

Jakże nieodparta, jakże wzniosła jest idea Siostrzeństwa i Braterstwa na Ziemi!
Właśnie! – Myśl wzniosła, myśl świetlana!
Nie sposób dłużej pochrząkiwać w chlewiku trywialności i banału,
podczas gdy każdy może dziś rozniecić w sobie płomień dumy Ducha!
Nie chomąto – lecz naszyjnik z pereł!

Czas! Czas zebrać w jedno żywe ciało porozrzucane szczątki Ozyrysa!
Widzę dzień, gdzie ludzkość świata – przy okrągłym stole zjednoczona –
wznosi zwycięski toast: – Za Tego-Którym-Jestem!
Za Jedność! Za Braterstwo! Za Wielkie Dzieło!

Święty człowiek – święte społeczeństwo – święta Ziemia – święta materia...

I stół już zastawiony.
I stągwie pełne światła czekają.
Chwała Tobie, bohaterze. Witaj w domu!   

Paryż 1998 i Polska 2003

Tekst i muzyka "Ostatniej Wieczerzy" są chronione międzynarodowymi prawami autorskimi Copyright.


Wiersz ukazał się w antologii poezji polskiej poświęconej Beethovenowi w książce Adama Czartkowskiego: Beethoven – Próba Portretu Duchowego. Oto link do wydawcy, który szerzej prezentuje biografię kompozytora: http://www.piw.pl/fragmenty/bethoven.htm



Beethoven

Przedstawiam książkę Adama Czartkowskiego: Beethoven – Próba Portretu Duchowego. Autor był historykiem kultury i znawcą pamiętnikarstwa europejskiego. Więcej o autorze można dowiedzieć się z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Czartkowski

Biografia powstała na początku lat 50-tych, jako seria audycji dla Polskiego Radia. Książkę uzupełnił nowymi materiałami Krzysztof Jeżewski - poeta, tłumacz, eseista, wnuk autora. Wzbogacił on biografię antologią poezji polskiej poświęconej Beethovenowi. Można w niej znaleźć wiersze Staffa, Miłosza, Herberta, Iwaszkiewicza, Baczyńskiego i innych. Jest tam także "Ostatnia Wieczerza" mojego autorstwa. W dwa lata później włączyłem wiersz do sztuki: "Hieros Gamos" i napisałem doń muzykę. 


Poniżej link do wydawcy, który szerzej prezentuje biografię kompozytora: 
http://www.piw.pl/fragmenty/bethoven.htm